kultura

'Gruzińskie Berghain' przyjeżdża do Warszawy. Szykuje się wixa dla fanów brutalizmu

Już w tę sobotę w warszawskim klubie Smolna zagrają reprezentanci Bassiani, gruzińskiego klubu nazywanego 'Berghain Wschodu'. Na łamach F5 publikujemy wywiad z jednym z jego założycieli, Tato Getia.

Jeszcze cztery lata temu Gruzini kojarzyli się nad Wisłą głównie z winem albo wodą Borjomi. Ewentualnie z tym, że urodził się u nich Stalin. Wielu trzymało kciuki za mały kraj najechany przez wojska Putina w 2008 roku, ale nikt nie spodziewał się, że może tam powstać klub porównywalny z berlińskim Berghain, gdzie latać będą turyści z całej Europy. Nie wiedzieli tego też Naja Orashvili, Zviad Gelbakhiani i Tato Getia – założyciele klubu, którzy szukali po prostu miejsca gdzie każdy będzie mógł się czuć swobodnie. W 2014 roku Bassiani na dobre osiadł w podziemiach stadionu Dynamo. Autorski dobór artystów i topowe nagłośnienie wyznaczało standard znany tylko w krajach zachodnich. Ale to, co głównie stanowi o klimacie gruzińskiej mekki techno, to ludzie. Staranna selekcja i dbałość o to, aby każdy mógł czuć się całkowicie swobodnie przyciągnęła kolorowy tłum.

Różnej maści freaki, artyści i po prostu każdy, kto miał dość konserwatywnego społeczeństwa poczuł się tu jak w domu. Na co dzień odrzucane osoby queer czy środowiska LGBT poczuły, że są u siebie. To zdecydowało o powodzeniu Bassiani, a fama o 'Berghain Wschodu' poszła w świat.

Bassiani jest niczym undergroundowy plac zabaw dla gruzińskich fanów techno. To brutalistyczny betonowy labirynt, który w przeszłości mieścił w sobie kompleks basenów, a wszystko to w gmachu Dinamo Arena, gruzińskiego stadionu narodowego. Przedstawiciele ekipy Bassiani zagrają już 11 listopada w warszawskim klubie Smolna. Tymczasem poniżej możecie przeczytać wywiad z Tato Gieta, który przeprowadzili reprezentanci Smolnej.

Bassiani w ciągu paru lat stało się jednym najważniejszych klubów na świecie. Czy wzrost popularności zmienił w jakiś sposób unikalny charakter waszych imprez?

Tato Getia (Bassiani): Bassiani nigdy nie było dla nas po prostu klubem. To, co nas połączyło i go stworzyło to wspólne wartości i wizja, więc to jak zmieniał się klub było naturalnie związane z tym, jak sami się zmienialiśmy. I z tym jako zmieniała się społeczność w którym żyjemy. Także oczywiście tak - dzisiaj Bassiani jest inne niż 4 lata temu, tak samo jak zmieniło się nasze otoczenie. Wpływ na to miał też napływ turystów, ale trudno mi powiedzieć jak duży i jaki konkretnie. To, co na pewno prowadzi nas w nową stronę to rozwój naszego pokolneia, jego wybory – nie tylko wśród tych, którzy są na stałe w Gruzji, ale też i Gruzinów których mieszka za granicą coraz więcej. Np. jak porównuję Warszawę dziś i 4 lata temu, mieszka tu o wiele więcej Gruzinów. Podobnie w innych miastach, w których bywam. To wszystko ma wpływ na to, co się dzieje u nas.

Najpierw otworzyliście klub, potem wytwórnię płytową. Co będzie następnym krokiem? Jak widziałbyś rozwój Bassiani?

Żeby móc się rozwijać, musimy unikać osiadania na laurach i powtarzalności. Musimy ciągle podejmować ryzyko. Każda impreza jest wyzwaniem, zawsze są jakieś trudności, nowe problemy. Rozwój ma swoją cenę. Nie ma zbyt wiele miejsca na pomyłki, tym bardziej, że czujemy na sobie wzrok coraz większej ilości ludzi, którzy się nami interesują. Ale mimo wszystko idziemy do przodu i szukamy nowych pomysłów. Niedługo rusza nowy label Horoom, związany z jednym z naszych cykli. Będą też koncerty eksperymentalne w środku tygodnia. Jednak najważniejszym dla nas wyzwaniem jest ciągła walka z nietolerancją i wykluczaniem niektórych grup w naszym społeczeństwie.

Czy Bassiani jest zakorzenione w jakiś sposób w kulturze Gruzji czy raczej jesteście jej zaprzeczeniem i miejscem, w którym mogą się ukryć ci, którzy nie mogą znaleźć swego miejsca?

Geograficznie Gruzja jest położona w kluczowym miejscu, gdzie spotyka się Europa z Azją. Tbilisi jest miastem multikulturowym, z zawiłą historią, w którym mieszają się ludzie o różnym pochodzeniu etnicznym. To wszystko jest widoczne w twórczości ludzi, którzy tu żyją.

Tbilisi jest dziś mocnym punktem na klubowej mapie świata. Jednym z głównych tego powodów jest to, że mówi się tu głośno o problemach, jakie otaczają nowe pokolenie. Dla niego techno stało się muzyką oporu i protestu wobec otaczającego świata. W Bassiani widać to bardzo wyraźnie.

Ale mimo, że mówimy tu o oporze czy niezgodzie na otaczające nas problemy nie jest tak, że ludzie, którzy przychodzą do nas tańczyć, są oderwani od społeczeństwa. Przeciwnie – włączają się życie społecznie aktywnie wspierając pewne ruchy społeczne czy mniejszości: kobiety, LGBT czy robotników. Ci ludzie są w awangardzie zmian naszego społeczeństwa.

Bassiani jest znane ze wspierania środowisk LGBTQ+, dla których stało się azylem, czy myślisz, że jest coś co mógłby robić każdy dj czy promotor aby móc wspierać równouprawnienie w kulturze klubowej?

Równość jest fundamentalną wartością dla całego środowiska związanego z kulturą klubową. Ludzie z nią związani zawsze walczyli z rasizmem, homofobią, seksizmem... Czujemy się odpowiedzialni za wspomaganie środowisk LGBTQ+. Pomysł na duże imprezy queer jest właśnie na tym oparty. To jest właśnie podstawa kultury klubowej. Bez tego wszystko byłoby pozbawione kontekstu i puste. Szczególnie w takim kraju jak Gruzja.

Czy myślisz, że Twój klub zmienił Tbilisi?

Tak myślę, wszyscy wierzymy, że imprezy mogą wywierać wpływ i odgrywać ważną rolę w eliminacji nierówności społecznych. I myślę, że jest to odczuwalne w ostatnich latach. Mimo że żyjemy w trudnych czasach, w których każda kolejna partia polityczna łupie nasz kraj.