kultura

6 najlepszych polskich rysowników dla 'Szóstki': Łukasz Kowalczuk

W 'Szóstce' – dodatku do printu F5 – swoje prace prezentują przedstawiciele różnych stylów komiksowych. Poznajcie kolejnego z nich – Łukasza Kowalczuka – specjalizującego się w 'cartoon comics', estetyce inspirowanej amerykańską popkulturą z lat 90.

F5: Co takiego daje artyście komiks, czego nie daje mu żadna inna forma wypowiedzi artystycznej?

Łukasz Kowalczuk: Brak ograniczeń budżetowych – kiedy chcesz narysować armadę kosmicznych rekino-piratów, to po prostu to robisz, i nie musi to być fotorealistyczny, generyczny styl. Ciężko to zrozumieć osobom, które piszą np. storyboardy do seriali aktorskich – tam takie ograniczenia to normalna rzecz.

Komiks jako sztuka na pograniczu różnych innych dziedzin daje możliwość rozwoju w wielu kierunkach.

Zwłaszcza że jest się odpowiedzialnym za wszystko – scenariusz, rysunek, tusz, liternictwo, kolory... Ludzie mają fioła na punkcie rozwoju, więc to dobry argument 'za'.

Od czego zaczynasz swoją pracę nad komiksem?

Od pomysłu, a potem szukam inspiracji i materiałów referencyjnych. W moim przypadku sprowadza się to do czytania innych komiksów, oglądania kreskówek czy wrestlingu, grania w gry video i siedzenia na tumblerze.

Komiks 'Zdrapka i jatka, a poszło jak z płatka!' Komiks 'Zdrapka i jatka, a poszło jak z płatka!'

Czy wolisz sam tworzyć scenariusze do swoich komiksów czy bazować na gotowych?

Scenariusze piszę głównie sam, bo ostatecznie to niewiele więcej pracy od rysowania do cudzych tekstów. Ostatnio zdarzyło mi się jednak narysować kilka historyjek napisanych przez innych scenarzystów i to jest bardzo dobre ćwiczenie. Pracuję teraz z kolegą nad 'Knock Off Wars', czyli projektem inspirowanym podróbkami figurek Masters of the Universe. To pierwsza tak długa historia, którą dostałem do narysowania.

Jakie tematy najbardziej lubisz poruszać w swoich komiksach?

Łatwiej mi napisać, jakich tematów nie lubię. Nie przepadam za komiksami edukacyjnymi, historycznymi i opisującymi rzeczywistość. Te tematy mnie nudzą.

Oczywiście jest masa wyjątków, ale ja mam tego wszystkiego dosyć na co dzień i tworzenie komiksów jest dla mnie formą ucieczki od rzeczywistości.

Do kogo skierowane są twoje historie?

Do czytelników, którzy są w stanie je zrozumieć (chodzi raczej o różne nawiązania niż fabułę, bo ta jest z reguły prosta) i dobrze się bawią w trakcie lektury.

komiks

Kim lub czym się inspirujesz?

Kulturą śmieciową lat 80. i 90. – innymi komiksami, kreskówkami, filmami, grami... Muzyką (nie tylko śmieciową). Życiem też. Mam teraz problemy z podagrą i na pewno niedługo stworzę jakąś obrzmiałą, straszną postać.

Jakie masz dalsze plany związane z komiksem?

W 2034 roku chcę zdobyć Nagrodę Eisnera. Wcześniej fajnie by było uczynić komiks głównym źródłem dochodu.

Jeszcze bliższe plany to zeszyty – 'Violent Skate Bulldogs' (kompletne wydanie anglojęzyczne), 'RadioActive Cross' (papierowe wydanie polskie i niemieckie), 'Knock Off Wars', 'Konkweror, Wrestlers & Wizards', 'Szlamgazyn/Szlamtologia'. Do tego całe mnóstwo krótkich historyjek, jakieś okładki. Sporo tego.

szostka

Łukasz Kowalczuk – z wykształcenia nauczyciel polskiego. Z zawodu projektant graficzny. Z zamiłowania rysownik i twórca komiksów. W dzieciństwie tata czytał mu na dobranoc komiksy z Krajowej Agencji Wydawniczej i Orbity. Wśród swoich inspiracji wymienia twórczość Janusza Christy, Tadeusza Baranowskiego, Jacka Kirby'ego i Roberta Crumba. Sam do komiksów przygotowuje zarówno oprawę graficzną, jak i scenariusze. Swoje prace publikował głównie w zinach (m.in. ‘Zinoteka Grozy i Sensacji’) i we własnych zeszytach komiksowych – jego najbardziej znane serie to ‘Nienawidzę Ludzi’ (pięć zeszytów)  i ‘Vreckless Vrestlers’ (pięć numerów), czyli odcinki-relacje z walk wrestlingowych. Jego balansujące na granicy kiczu, cartoonowe rysunki przenoszą nas w świat kreskówek z początków lat 90. – były one jednym z pierwszych przejawów popkultury w Polsce.

  • belka lotto