kultura

Jak przygotować się do Halloween

Choć to niepolski zwyczaj, to coraz częściej organizowane są imprezy Halloween dla dzieci i dorosłych. Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego przebrania muszą być przerażające i podpowiadamy, jak najlepiej przygotować się w tym roku. 

Choć Halloween kojarzy się głównie z kulturą amerykańską i dzieciakami krzyczącymi 'cukierek albo psikus', to warto wiedzieć, że historia tego zwyczaju jest znacznie starsza niż ta Stanów Zjednoczonych. Według niektórych teorii jest to rzymskie święto na cześć bóstwa owoców i nasion, a zgodnie z innymi pochodzi od celtyckiego obrządku żegnania lata i witania zimy oraz obchodzenia święta zmarłych. W końcu Halloween to skrót od 'All Hallows' Eve', wigilii Wszystkich Świętych. W Polsce obrządek jest traktowany z lekką pogardą, dlatego tłumaczymy, skąd wzięła się dynia i inne zwyczaje oraz jak najlepiej przygotować się do nich w tym roku.

Dlaczego się przebieramy

bosch

Podczas Halloween obowiązuje jedna zasada - ma być strasznie. Zgodnie z wierzeniami w tym dniu duchom łatwiej przedostać się do świata żywych, więc o ile nie są to nasi mile widziani przodkowie, próbuje się je odstraszyć. Druidzi, czyli celtyccy kapłani, w tym celu nosili czarne narzuty, a my obecnie zakładamy maski, dziwaczne stroje i malujemy twarze. Wszystko po to, aby wzbudzić niepokój i strach. Jeśli przebieracie swoje dzieci, możecie odejść od tradycyjnych kolorów czerni i pomarańczy i dodać kostiumom trochę koloru. W końcu dla nich to zabawa. Zdecydowanie polecamy pomyśleć o ciekawym pomalowaniu buzi, choć raczej w zwierzątka niż zupełnie trupie czaszki. Inspiracje możecie znaleźć tutaj.

Jack-o'-lantern, czyli dyniowa lampa

bosch

Wszyscy wiedzą, że Halloween nie może obejść się bez dyni. Starannie wydrążona na podobieństwo demonów i czaszek ze świeczką w środku stanowi domową dekorację. Ta specyficzna lampa ma nawet swoją nazwę 'Jack-o'-lantern' (Jacek Latarenka). Według legendy Jack, niczym nasz pan Twardowski, za bogactwo zaprzedał duszę diabłu, a następnie próbował go przechytrzyć. Gdy jednak umarł, nie mógł dostać się ani do nieba (gdzie jako skąpiec nie mógł wejść), ani do piekła (w końcu żartował sobie z diabła). W ten sposób jego dusza błąka się z latarnią po ziemi.

Halloweenowe latarnie pochodzą z Irlandii, chociaż pierwotnie były z buraków lub rzepy, jednak przywieziona z Ameryki dynia okazała się większa i łatwiejsza w rzeźbieniu.

Dla Irlandczyków taka lampa oznaczała błędne ogniki, w których upatrywano dusze tragicznie zmarłych. Zrobienie swojej dyni na Halloween jest bardzo proste. Wystarczy kupić duże warzywo, odciąć górną część z ogonkiem, która będzie przykrywką; wydrążyć środek łyżką i wyciąć odpowiednio straszny wzór (najlepiej najpierw go naszkicować na dyni). Polecamy natrzeć nacięcia oraz dno przyprawami korzennymi, które uwolnią niesamowity aromat w waszym mieszkaniu, gdy w środku zapalicie świeczkę.

Cukierek zamiast psikusa

bosch

Polskie dzieci raczej nie chodzą od domu do domu prosząc o cukierki i strasząc przy tym psikusem. Przynajmniej na razie. Choć Anglicy i Irlandczycy już w XVI wieku w ostatni dzień października odwiedzali swoich sąsiadów przebrani w halloweenowe stroje i zbierali jedzenie, to faktycznie dopiero Amerykanie wprowadzili system kar. Nie jesteśmy fanami tego zwyczaju, natomiast jeśli urządzacie domowe przyjęcie dla maluchów, nie można zapomnieć o słodkościach. Polecamy uprażyć pestki, które zostały po wydrążeniu dyni, a z miąższu zrobić ciasto dyniowe. Innym pomysłem mogą być jabłka - podane na ciepło z miodem czy żurawiną lub na zimno na patyku do polania ciepłą czekoladą lub karmelem i z posypkami w postaci orzechów, płatków migdałów albo M&Msów. Można się zasłodzić.

Ugryź jabłko

bosch

Propozycją zabawy podczas domowego przyjęcia z okazji Halloween może być 'apple bobbing'. To tradycja niespotykana u nas, ale kultywowana w Wielkiej Brytanii. Do miski z wodą wkładamy jabłka, a zadaniem uczestników jest wyłowienie jednego bez pomocy rąk. Ten, kto zrobi to najszybciej, będzie miał szczęście z nadchodzącym roku.

Historycy uważają, że korzenie zwyczaju sięgają inwazji wojsk rzymskich na terenach Wielkiej Brytanii, gdy Rzymianie przywieźli ze sobą jabłoń, a tradycje obu stron zaczęły się mieszać.

Wierzono, że z pestek przekrojonego jabłka można wyczytać możliwość ślubu danej osoby. W ten sposób powstała gra, apple bobbing, w której wolne osoby próbowały wgryźć się w jabłko, a najszybsza miała wziąć ślub jako pierwsza. Zwyczaj trochę ewaluował i dziś stanowi głównie zabawę dla dzieci. Jeśli nie chcecie zalać całego mieszkania wodą, można powiesić jabłka na sznurku i wtedy próbować swoich sił.

Polskie Halloween

bosch

Warto pamiętać, że zgodnie z tradycjami słowiańskimi tego dnia obchodzone są Dziady. I choć teoretycznie dzięki Mickiewiczowi wszyscy wiedzą, o co chodzi, to w praktyce wygląda to inaczej. Dziady podobnie jak Halloween oznaczają specjalny dzień, w którym dusze zmarłych pojawiają się na ziemi.

Według Słowian należało je specjalnie ugościć, tak aby zyskać ich przychylność i pomóc w znalezieniu spokoju w zaświatach. Dlatego urządzano uczty, podczas których zrzucano i wylewano część potraw i trunków, tak aby zaspokoić dusze zmarłych.

Tak jak w Halloween wykorzystywano symbol ognia, który miał z jednej strony odganiać demony, a z drugiej oświetlać drogę błądzącym duszom. Chrześcijaństwo odeszło od pogańskich obrzędów, choć w dniu Wszystkich Świętych dalej stawiamy znicze na grobach. Nie polecamy wywoływania duchów, bo dzieciaki mogą się bardzo przestraszyć, ale może warto zwrócić uwagę na duchowy aspekt tego dnia, a nie tylko liczbę zebranych cukierków.