media

Liczy się historia

Ostatecznie liczy się historia, a możliwości, jakie daje digital art pozwalają najlepiej ją opowiedzieć - mówi Harold Gronenthal, człowiek odpowiedzialny m.in. za sukces 'Mad Men' i 'Breaking Bad'

Już jutro finał konkursu UPC Digital Art z udziałem pionierów polskiej sztuki cyfrowej. Tego dnia poznamy laureatów konkursu - ludzi, których nowe technologie nie przestają inspirować. Zwycięzcę pierwszej edycji wybierze jury, w którego skład wchodzą m.in. Radzimir Dębski 'Jimek', Andrzej Pągowski, Kamil Dąbkowski, Jakub Koźniewski i Malwina Konopacka. Jednym z członków jury jest też Harold Gronenthal, wiceprezes wykonawczy ds. programmingu i operacji AMC Global oraz Sundance Channel Global. Podczas 29 lat stażu pracy w firmie Harold nadzorował strategie programowe, planowanie ramówek, zakupy oraz działania dwóch popularnych i wielokrotnie nagradzanych marek, należących do AMC Networks. Dobrze wie, w czym tkwi sekret sukcesu dobrych treści - dlatego postanowiliśmy zapytać go, jak widzi dalszą przyszłość digital artu.

Harold Gronenthal Harold Gronenthal

F5: Sundance Channel proponuje ambitne kino. Jak ocenia pan potencjał dalszej ekspansji na rynku przez produkcje niezależne i artystyczne?

Harold Gronenthal: Zawsze będzie miejsce dla niezależnych i artystycznych produkcji na rynku. Widzowie zawsze będą tłumnie chodzić na filmy z superbohaterami, dinozaurami i tajnymi agentami, ale będą również szukać mniejszych projektów, które mają głębsze przesłanie, przez co są bardziej angażujące. Każdy z nas używa coraz większej liczby ekranów, od telewizorów i komputerów w domu, poprzez telefony i tablety w podróży.

Dlatego uważam, że prowokujący i dający do myślenia kontent ma dziś jeszcze większą szansę, aby dotrzeć do odpowiedniej widowni.

Dostrzegł pan potencjał wielu nagradzanych serii, takich jak 'Mad Men' czy 'Breaking Bad'. Co bierze pan pod uwagę przy ocenie możliwego sukcesu danej produkcji?

W AMC Global i Sundance Channel Global zawsze najbardziej liczą się historia, scenariusz i rozwój bohatera. Mamy szczęście, że nasze studio produkcyjne w Stanach podziela tę wizję, dzięki czemu mogły pojawić się takie przełomowe produkcje jak 'Mad Men', 'Breaking Bad' czy też nasz najnowszy serial, 'Fear the Walking Dead'. To sprawia, że nasza praca staje się dużo łatwiejsza. Podobnych cech szukamy też w serialach, do których prawa kupujemy, takich jak 'The Code' czy 'Rake'.

Jest pan jurorem konkursu UPC Digital Art, w który zaangażowało się Sundance Channel. Jak postrzega pan rozwój digital artu i jego dalsze perspektywy?

Przyszłość digital artu jest nieograniczona, a potencjał wciąż niewykorzystany.

W dużej skali te epickie, wielkie produkcje zrealizowane na podstawie komiksów nie powstałyby, gdyby nie postępujący rozwój techniki cyfrowej. Wykorzystanie jej narzędzi na bardziej niezależnym i artystycznym polu będzie prowadzić do jeszcze wspanialszej i twórczej eksploracji sztuki. Ostatecznie liczy się historia, a możliwości, jakie daje digital pozwolą artystom, producentom, pisarzom i reżyserom rozwijać swoją wizję i opowiedzieć swoją historię jak najbliżej ideału. Kto wie, dokąd nas to zaprowadzi?

  • belka