rynekkultura

Nie ma już hipsterów, są yuccies!

Yuppies i hipsterzy to relikty zamierzchłych czasów. Pora na nową grupę społeczną - Yuccies! Czy to kolejny durny amerykański termin, czy ma on faktyczne odniesienie do polskiej rzeczywistości?

Dobijasz 30-tki, mieszkasz w ’modnej‘ (czyt. poddanej gentryfikacji) dzielnicy dużego miasta, poruszasz się starą kolarzówką i czujesz, że masz pojęcie o wielu rzeczach – wszystko wskazuje na to, że byłeś hipsterem. Byłeś, bo od tej pory jesteś już Yuccie, czyli  Young Urban Creatives. Skąd wzięło się to nowe określenie? Serwis mashable.com opublikował tekst Davida Infante, który głosił, że hipsterzy umarli, a nowym pojęciem opisującym milenijną inteligencję są yuccies, czyli młodzi kreatywni.

Yuccies żyją w przekonaniu, że nie tylko mogą spełniać marzenia, ale także czerpać z nich profity. Z sukcesami prowadzą kampanie lifestyle'owych marek na instagramie, są programistami, właścicielami małych butików - na przykład z bambusowymi okularami.

Większość z nich chce szybko się wzbogacić, ale spełnienie marzeń to dla nich posiadanie pieniędzy przy równoczesnym zachowaniu twórczej autonomii.

Po ukończeniu studiów obierają tradycyjną ścieżkę zawodową. W poszukiwaniach pracy są chaotyczni, często wybierają na oślep, nawet kosztem przyzwoitych płac. Jak pokazują badania Deloitte z 2014 roku, 6 na 10 wybierających pracę chce się z nią utożsamiać. 

yuccies

Wsród yuccies są też tacy, którym model tradycyjnego zatrudnienia nie odpowiada. Mają poczucie, że zasługują na wyższe wynagrodzenie. David Infane nazywa tę grupę ‘zawiedzionymi yuccies‘. Według pomiarów Deloitte 28 proc. młodych uważa, że ich talent nie jest w pełni wykorzystywany w ich obecnej pracy. Co ciekawe, 60 proc. z nich marzy o własnym biznesie. Nie ma jednak danych, ile procent faktycznie decyduje się na takich ruch. Jedno jest pewne, każdy yuccie chciałby mieć pracę, w której zarobi przyzwoite pieniądze i będzie spełniony zawodowo. Zadania, które będzie musiał wykonywać, będą kreatywnie wpływać na jego umysł, rozwijać jego pasję i zapewniać dobre zarobki.

Yuccies definiują siebie nie przez pryzmat bogactwa, a relację między tym, co zarobili, a ich własną kreatywnością. Innymi słowy, wolą zarabiać na własnych pomysłach, niż realizować czyjeś.     

Yuccies są jak potomstwo yuppies i hipsterów. Odnoszą sukcesy, są nieprzeciętnie kreatywni. Definiują siebie poprzez swoje zakupy, ale nie przez ceny czy poziom gustu.

Kilka miesięcy temu podobne zjawiska zaobserwowaliśmy, przygotowując raport trendowy, dotyczący nowych mieszczan.

yuccies

Gdybyśmy cofnęli się o parę lat, dzisiejszy yuccie nazywałby się hipsterem. Ówcześni hipsterzy mieli już w sobie zalążek Young Urban Creatives. Rozkochali się w DIY, byli przedsiębiorczy, potrafili dostrzec marketingową niszę, świetnie znali się na nowych technologiach. Te dni jednak minęły, hipster sprzed 10 lat jest już martwy, bo wszystko to, co  kiedyś go wyróżniało, dziś wpadło do głównego nurtu. Dziś hipster to jedynie nazwa rodzajowa.