rynektechnologia

Nie podejmuj życiowych decyzji w listopadzie

Założyciele platformy Internest, Kasia Janocha i Marek Kotelnicki, piszą o ekonomii współdzielenia i zapowiadają swoje konto na F5.

Czasami jest tak, że kiedy zbyt wysoko bujasz w obłokach, ludzie lubią ściągnąć cię w dół. Tak dla zasady, żeby Ci się w głowie nie poprzewracało. Kiedy zaczynaliśmy prace nad Internest, przekonaliśmy się o tym kilkakrotnie. Nasz wniosek o dofinansowanie unijne – pisany w pocie czoła przez dwa miesiące, kosztem jakichkolwiek innych aspektów naszego życia - odrzucono dwa razy. Wiele osób mówiło nam wtedy, że pomysł jest fajny i bardzo potrzebny, ale nie do zrealizowania w polskich warunkach. Że się nie da, że szkoda czasu, że mentalność nie ta. Był listopad, ciemno robiło się już o 15:00. Chyba dlatego prawie uwierzyliśmy, że mają rację.

Z różnych powodów kontynuowaliśmy swoją pracę. Przyszła wiosna, wróciły ptaki, a z nimi zieleń i życie. W efekcie wysiłków nad równoległym projektem, w jednym z naszych brzuchów zaczął kiełkować Maurycy. Przy okazji szukania wsparcia dla Internest zaczęliśmy bywać w trochę innych miejscach i poznawać trochę innych ludzi. Nagle okazało się, że tych kilku pesymistów z listopada to nie jest większość społeczeństwa. Że środowisko, w które mieliśmy przyjemność wejść, to osoby z którymi i dla których chcemy pracować! Że jest ich całe mnóstwo! Skrycie dziękowaliśmy Opatrzności, że się wtedy nie poddaliśmy.

internest

Z tego pierwszego zderzenia z rzeczywistością wyciągnęliśmy kilka wniosków. Po pierwsze: krytyka jest kluczowa przy rozwoju każdego przedsięwzięcia, ale tylko ta konstruktywna. Po drugie: kiedy ktoś mówi ci 'nie', nie możesz myśleć, że wszyscy powiedzą ci 'nie'. Musisz po prostu zapytać gdzie indziej. Po trzecie: kiedy sam nie potrafisz czegoś zrobić, poznaj ludzi, którzy ci w tym pomogą. Tych chętnych do współpracy jest więcej niż myślisz. Po czwarte: nie podejmuj życiowych decyzji w listopadzie.

Przy okazji tego pierwszego wpisu w ramach F5, chcemy rozwinąć to, co najważniejsze z opowiastki powyżej – wątek ludzki.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy zaobserwowaliśmy zjawiska i zależności, które kojarzą nam się z ekonomią współdzielenia, ale o bardziej praktycznym, codziennym charakterze. Stawiamy dwie tezy.

1. Każdy, kto zwykły, też jest niezwykły. Wartością, która decyduje o pozycji człowieka nie jest stan posiadania, ale umiejętność wywarcia pozytywnego wpływu na otoczenie. Każdy zwykły człowiek staje się niezwykły, kiedy swoimi umiejętnościami, wiedzą, zasobami, może zmieniać rzeczywistość.

2. W kupie siła. W pojedynkę ciężko jest robić rzeczy ważne i wielkie. Dzieląc się tą swoją niezwykłością z innymi, współpracując z osobami o komplementarnych możliwościach i potrzebach, można zrealizować projekty, na które jednej osobie nie starczyłoby doby, percepcji, pieniędzy, czegokolwiek.

internest333

Zacznijmy od podstaw. O teorii ekonomii współdzielenia nie każdy musiał słyszeć, choć wielu stosuje ją na co dzień - naturalnie rozebraną z ideologicznej otoczki. Pospolite ruszenia w różnych obszarach naszego otoczenia pokazują, że to działa, że ludzie dzielą się tym, co mają. I nie muszą to być tylko pieniądze, ale również obserwacje, doświadczenia, czy wiedza (patrz: crowdsourcing i jego dziecko crowdfunding). Poniższe przykłady pokazują, że chcemy 'być częścią', chcemy 'uczestniczyć', chcemy 'mieć wpływ' – to te stany świadomości coraz częściej motywują nas do działania. Dzięki nim (a więc nam) młodzi polscy naukowcy mogli polecieć ze swoim łazikiem marsjańskim na konkurs do Stanów Zjednoczonych (SPACEisMORE), kontroli radarowych i korków pozwala unikać wzajemna komunikacja kierowców (Janosik, Waze), a tajemne zakątki odkrywa aplikacja tworząca mapy przy pomocy obrazów (Mapillary). Podobnie odnosimy się do rzeczy materialnych. Dzięki wirtualnej infrastrukturze, jasno określonym zasadom i społeczności osób o zbliżonym poziomie kultury i podejścia do życia, coraz popularniejsze stają się wspólne przejazdy (BlaBlaCar, Uber, Lyft), dzielenie się własnym mieszkaniem (Airbnb, Roomorama, Housetrip), masowe wypożyczanie rowerów (Veturillo, Velo’v) czy tradycja wspólnego obiadu (No pięknie). Przykłady można mnożyć.

interr

Żadna z tych inicjatyw nie miałaby szansy się zmaterializować, gdyby nie suma jednostek, które w nią uwierzyły i dodały coś od siebie. Dodały niekoniecznie w zamian za pieniądze, ale by współtworzyć coś, z czego sami będą mogli korzystać. Taki rodzaj współpracy, nie zawsze powiązany bezpośrednio z wynagrodzeniem, to nowy trend w rozwijających się społecznościach, gdzie o pozycji człowieka świadczy jego działanie, a nie stan posiadania. Gdzie ważne jest to kim jesteś, co, z kim i dlaczego robisz.

Tego rodzaju percepcja wymaga pewnego poziomu świadomości, doświadczenia, umiejętności postrzegania siebie w kontekście społeczeństwa w którym się żyje. Z jednej strony jest to filozofia dla każdego, bo każdy ma coś – wiedzę, narzędzie, pomysł, czas - czym może dysponować z wartością dla siebie i z pożytkiem dla otoczenia. Z drugiej strony, jest nie dla każdego, bo wymaga pewnej dojrzałości emocjonalnej i otwartości, którą nabywa się dopiero na wyższych poziomach piramidy Maslowa. Kiedy tak różne, a zarazem podobne osoby się spotkają, mogą wcielić w życie idee, które w pojedynkę wydawałyby się niemożliwe. Mogą wspólnie pracować, wspólnie finansować przedsięwzięcia. Nomen omen, nomenklatura platform crowdfundingowych przyzwyczaiła nas, że „wspierać” to znaczy przekazywać na jakiś cel środki finansowe. W Internest patrzymy na to szerzej.

Dla nas „wspierać” to również udoskonalać model biznesowy, podsuwać pomysły i rozwiązania, dostarczać narzędzia, wykonywać pracę. Pieniądze to tylko jedna z barier, jakie pokonać musi pomysł na drodze do swej realizacji. Pozostałe są nie mniej ważne, choć niekiedy pochopnie marginalizowane. Ach, ta żądza pieniądza.

Na koniec kilka ciekawostek, jeszcze w kontekście nie poddawania się, wspólnej pracy i tego, że każda wielka i ważna rzecz, kiedyś – komuś - wydawała się niemożliwa. Nawet jeżeli tym kimś nie był przeciętny ktoś. Simon Newcomb, kanadyjski astronom i matematyk: „Latanie maszynami cięższymi od powietrza jest niepraktyczne i nieznaczące, o ile w ogóle możliwe”. Prezydent Michigan Savings Bank, doradzający prawnikowi Henry’ego Forda: „Konie były, są i zawsze będą. Samochód to tylko zachcianka i trend, który przeminie.” Lord Kelvin, Prezydent Royal Society: „Z czasem okaże się, że promienie rentgena to oszustwo.” Ken Olson, amerykański inżynier, założyciel Digital Equipment Corporation: „Nie istnieją powody, dla których ktoś miałby chcieć mieć komputer w domu.” Darryl Zanuck, producent i reżyser filmowy: „Telewizja nie będzie w stanie zaskarbić sobie użytkowników na dłużej niż 6 miesięcy. Ludzie szybko zmęczą się gapieniem w pudełko ze sklejki każdego wieczoru.” Dionysys Larder, lekarz: „Podróżowanie koleją przy dużej prędkości jest niemożliwe, ponieważ pasażerowie, nie mogąc oddychać, umarliby z powodu duszności.” Komentarz niepotrzebny. Dziękujemy, dobranoc.

zdjęcia: Mateusz Kowalski / grafika: Joanna Walczykowska (okumile.pl)

  • pekaka