rynekmedia

Swipe to nowy like

Czy model przeglądania treści zaproponowany przez Tinder pomoże odnaleźć się branży e-commerce na smartfonach? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Tinder (10 milionów użytkowników dziennie) okazał się hitem z dwóch powodów. Po pierwsze, ma prosty układ, który ułatwia podejmowanie natychmiastowych decyzji. W przeciwieństwie do innych aplikacji (jak Facebook) nie jest przeładowany treściami, dzięki czemu pozostaje czytelny, a wszystkie nasze decyzje ograniczają się do ruchu kciukiem. Po drugie, jak zauważa Mark Brooks, konsultant do spraw przemysłu randkowego online, Tinder odnalazł Święty Graal randkowania online - jest zabawą.

tinder 1

Tinder dzięki swojej prostej konstrukcji wprowadził nowy model konsumpcji treści mobilnych. Aplikacje w stylu Tinderface czy Tinder-style wyrastają obecnie jak grzyby po deszczu.W Stylect, tak jak w Tinder, przeciągamy palcem w prawo, gdy dana para butów nam się podoba, a w lewo jeśli nie. Aplikacja zapamiętuje nasze wybory, dzięki czemu im więcej 'swipe'ujemy', tym trafniejsze rekomendacje dostajemy. Gdy jakaś para faktycznie nam się podoba, możemy ją kupić. Dodatkowo istnieje możliwość zapamiętania ulubionych pozycji, a gdy pojawiają się przeceny, otrzymujemy powiadomienie. Giacomo Summa, współzałożyciel aplikacji, stwierdził, że zastosowanie user experience rodem z Tindera pozwoli w końcu odnaleźć się branży e-commerce na smartfonach. Chyba ma rację, bo ich przeciętny użytkownik przegląda w ten sposób ok. 400 par butów.

Swipe to nowy like - zauważa współzałożyciel Stylect

Aplikacji działających w podobny sposób jest więcej. Istnieje Networkr, czyli biznesowa sieć społeczna, w której łączymy się z profilem na Linkedin i możemy szukać ofert pracy. Jeśli zarówno my jak i pracodawca damy swipa w prawo, można wysłać e-mail lub wiadomość na Linkedin. Oprócz nawiązywania relacji, tak jak we wspomnianym wcześniej Stylect, istnieją aplikacje, w których to produkt fizyczny podlega ocenie użytkowników. Jest też Mallzee czy Kwoller, gdzie można oceniać i kupować ubrania. Innym pomysłem jest BarkBuddy, czyli aplikacja, która pozwala psom znaleźć nowych właścicieli. Nietypową koncepcją wykazała się studentka Canterbury University, która chce stworzyć aplikację prezentującą polityków i zachęcać w ten sposób do głosowania.

stylect

Niektórzy mają jednak wątpliwości, co do wpływu 'tinder effect' na jakość konsumpcji i zauważają, że szybkie 'swipe-to-shopping-cart' nie odzwierciedla naszych realnych potrzeb, tylko pozostaje w strefie wirtualnych bytów.

Uproszczenie schematu podejmowania decyzji do bazowania wyłącznie na kilku parametrach, przy czym głównie jest to zdjęcie, wydaje się być zbyt daleko idące.

Według marketerki Solange Francois, która prowadzi popularnego bloga, but może wyglądać ładnie, tylko czy pasuje? Z kolei Felicity Sargent z Vogue wskazuje, że brak możliwości 'cofnij' w Tinder obniża jakość podejmowanych decyzji.

mallzee

Osobną kwestią jest to, w jaki sposób da się na takich aplikacjach zarabiać. Kwoller i Stylect wysyłają powiadomienia o przecenach ulubionych produktów. Mallzee dodało funkcje społecznościową. Przy polubieniu pozycji można ją udostępnić znajomym posiadającym aplikacje i liczyć na szczery odzew. Kciuki w dół na pewno nie przyczynią się do zakupu, jednak kto nie kupiłby sukienki, w której podoba się wszystkim znajomym?

Pionier na rynku, czyli Tinder, również stara się przełożyć swój sukces na pieniądze. Już wprowadzono Tinder Moment, usługę którą wykorzystano m.in. do kampanii reklamowej The Walking Dead.

Barry Diller, przewodniczący inwestorów Tinder, w wywiadzie dla Bloomberga rozważa trzy opcje zarabiania na Tinder – płatną subskrypcję, wprowadzenie reklam oraz opcję freemium, czyli rozszerzenie oferty dla użytkowników płacących.

Przypuszczalnie inne aplikacje pójdą w te samą stronę, bo jest o co walczyć.