Lotto

Jak wygram to... (Sarba)

Co z wygraną 'szóstki' w Lotto zrobiłby świeżo upieczony tata, znany warszawski mechanik rowerowy i roadie, Marek Sarba?

Mam nadzieję, że po wygranej moje życie nie zmieniłoby się drastycznie, ale na pewno ucieszyłbym się z takiego przypływu gotówki. Z pewnością ułatwiłoby to życie mojej córce. Pomogłoby poszerzyć jej horyzonty i edukację. Jeśli chodzi o materialne zakupy, to kupiłbym dom pod miastem. Nie wiem jeszcze w jakim kraju, ale gdzieś blisko lasu i wody. Przydałby się także nowy van albo camper, bym mógł zabrać moich bliskich we wszystkie piękne miejsca, które widziałem na trasach. Razem odwiedzilibyśmy wszystkie kontynenty. Dodatkowo chciałbym tak zainwestować, by moja rodzina nie musiała więcej myśleć o '40-godzinnym tygodniu pracy'. Wspólnie byśmy tylko doglądali tych inwestycji i razem czerpali z nich zyski. Wtedy każdy z nas miałby czas na swoje pasje. Osobiście kocham swoją pracę i nie chcę z niej rezygnować, ale na pewno przyjmowałbym mniej zleceń. Nie jestem osobą, która trwoni pieniądze, ale fajnie byłoby po prostu wejść do sklepu i móc kupić to, co akurat potrzebne lub to, na co ma się ochotę.

Marek Sarba: 36 lat, ale słowo 'dorosły' zupełnie do niego nie pasuje. W podstawówce zaczął słuchać metalu, przez którego doszedł do hardcore punka i deskorolki. Punk skradł jego serce, a szkoła średnia zajęła mu dwa lata dłużej, niż jest to przewidziane. Nie miał czasu na szkołę, potrzebował go na graffiti, koncerty i granie muzyki. Był kurierem rowerowym. Długo mieszkał za granicą, gdzie zaczął pracować jako mechanik rowerowy. Z przerwami pracuje tak do dziś. Pod koniec lat 90-tych zaczął także pracować jako roadie dla jednego z warszawskich zespołów. Do dziś jest to jego główne zajęcie. Dla zespołu jest wszystkim, kierowcą, technicznym i tour managerem. Czasem puszcza też z kolegami na imprezach piosenki. Cztery miesiące temu został ojcem.

  • lotto