Lotto

Jak wygram to... (Marcyniuk)

Jakie marzenia po wygranej 'szóstce' w Lotto spełniłby Michał Marcyniuk, dźwiękowiec i pomysłodawca warszawskiego stoiska z wyborną kiełbasą, Dobra Kiszka?

Wygraną 'szóstkę' w Lotto, a właściwie to pieniądze z wygranej, spożytkowałbym na cele niezwiązane z pracami, które wykonuję. Bardziej chciałbym zadowolić moją sferę zainteresowań. W pierwszej kolejności udałbym się na urlop i zaprzestał pracy. Gdy człowiek jest spokojny, wzrasta kreatywność. Potem kupiłbym kampera i ruszył przez Europę. Dalszym krokiem byłaby edukacja: w Tajlandii - eko uprawy, RPA - eko budownictwo, Living-off-the-Grid w jednej ze społeczności żyjących 'poza systemem'. Następnie wycieczka do USA, by odwiedzić kolejne społeczności 'poza systemem' oraz alternatywna edukacja medyczna w Kalifornii i nauka kultywacji. Na pewno kupiłbym dom w jakimś słonecznym miejscu (Hiszpania, Włochy, Tajlandia, Indie) i podjął próbę stworzenia ekologicznego, samowystarczalnego gospodarstwa. Dodatkowo chciałbym kultywować uprawy lasów jadalnych oraz owoców. W międzyczasie kupiłbym jacht i spędził samotnie 100 dni na morzu.

Michał Marcyniuk: Z powodzeniem łączy dwie różne pasje: do mięsa i elektroniki. Jest akustykiem, który dba o wszystkie styki na scenie i najlepszą jakość dźwięku. Jego pasja do mięsa zaowocowała warszawskim stoiskiem Dobra Kiszka, na którym można go spotkać sprzedającego ekologiczne kiełbasy autorstwa swojego wujka. 

  • belka