Lotto

Jak wygram to...(M. Przybyszewska)

Co z wygraną 'szóstki' w Lotto zrobiłaby Marysia Przybyszewska, która właśnie przygotowuje się do stażu w kopenhaskiej Nomie, jednej z najlepszych restauracji na świecie. 

Są dwie prawdy, jedna mówi, żeby wygrać trzeba grać, a druga, że ten kto ma szczęście w miłości, nie ma szczęścia w grze. Ja nie gram, nigdy jakoś specjalnie nie ciągnęło mnie w stronę gier losowych, a Lotto kojarzy mi się z panem Rembiszewskim, który w podstawówce uczył moją ciocię polskiego i zawsze bawiło to całą moją rodzinę. Szczęście w miłości mam od niedawna, więc jakbym teraz zaczęła grać, to i tak wygrana przeszłaby mi koło nosa. Mimo tych dwóch prawd, zdarza mi się snuć wizje ‘co by było gdyby...’. Gdybym jednak w tym momencie życia, trafiła 'szóstkę', to odetchnęłabym z ulgą, a to co mam w planach na najbliższe pół roku, wydarzyłoby się w 150 proc. Czyli pojechałabym na staż do Kopenhagi, gdzie pod okiem najlepszego kucharza na świecie szlifowałabym swoje umiejętności. Następnie samolot do NYC, szybkie zakupy i pizza na Brooklynie, dalej samolot do Miami na Florydzie, dwa tygodnie z moją przyjaciółką i jej dwójką dzieci na Key West. Uściski i samolot do Meksyku, gdzie spędziłabym całą zimę z moją meksykańską siostrą, zaliczając jedną z podróży moich marzeń. Zakładam, że ta 'szóstka' to spora kwota, więc po powrocie, wczesną wiosną ruszyłabym na poszukiwanie wymarzonej ziemi pod gospodarstwo turystyczne, a za resztę pieniędzy kupiłabym mojej Mamie dom z wielkim ogrodem na Saskiej Kępie. A może dwa domy? Drugi dla przyjaciółek, żebyśmy miały gdzie się spotykać jak będziemy już stare.

Ach marzenia, jakie to jest super. Ale jestem realistką więc zamiast marzeń mam plan - Kopenhaga. Szczerze powiem, że ten staż to właśnie moja 'szóstka', wygrałam totalnie!

Marysia Przybyszewska - kucharz z zawodu i z powołania. Wciąż się uczy i zdobywa nowe umiejętności w tym - jak twierdzi - doskonałym i pasjonującym zawodzie. Związana do tej pory m.in. ze sto900 i barStudio, a obecnie z kawiarnią Pewnego Razu, gdzie co dwa tygodnie urządza autorskie wegańsko/wegetariańskie śniadania - ponoć jedne z najlepszych w stolicy. Współpracuje z Magazynem Usta. W wolnych chwilach odwiedza dzikie działki, gdzie zbiera rośliny, które później wykorzystuje w gotowaniu. Przygotowuje się do stażu w kopenhaskiej Nomie, która od lat znajduje się w czołówce najlepszych restauracji na świecie.

Marysia
  • belka