kulturawhisky

Zegarmistrzowska precyzja

W ramach Mistrzowskich Wywiadów Wyborowa Pernod Ricard i F5 Nick English z Bremont Watches (na zdj. z prawej) opowiada o niezwykłej historii nazwy ‘Bremont’, kunszcie i nostalgii.

Bremont to angielska marka założona przez dwóch braci o wiele mówiącym nazwisku English. Firma produkuje luksusowe zegarki. W tym roku Bremont we współpracy z Chivas Brothers stworzyło kolekcjonerski model zegarka, wyprodukowany tylko w 12 egzemplarzach. 10 z nich zostanie zlicytowanych w trakcie aukcji, z których dochody zasilą fundacje charytatywną Prince Trust. W rozmowie z F5 starszy z braci, Nick English, opowiada o fascynującej historii kryjącej się za nazwą marki i o tym, co dla braci English oznacza kunszt we współczesnym wydaniu.

F5: Czy możesz opowiedzieć nam o korzeniach waszej marki?

Nick English: Jesteśmy relatywnie młodą marką, założyliśmy Bremont wspólnie z moim bratem Gilesem. Pierwsze szkice naszych produktów powstały w roku 2002. Stworzenie w pełni funkcjonalnych zegarków zajęło nam pięć lat, choć na początku zakładaliśmy, że praca nad nimi potrwa około półtora roku. Inspiracją była nasza miłość do wszelkich rzeczy mechanicznych. Latanie odegrało olbrzymią rolę w naszym życiu, było pasją naszego ojca. Jako dzieci spędzaliśmy dużo czasu razem z nim w jego warsztacie, naprawiając stare samoloty, motocykle czy zegary.

W 1995 razem z ojcem miałem wypadek. Samolot, którym sterowałem, rozbił się.

On zginął, a ja miałem połamane około 30 kości. To był punkt zwrotny. Po tym wydarzeniu postanowiłem, że chcę zająć się w życiu czymś, co naprawdę kocham i w ten sposób stworzyliśmy z Gilesem firmę. To także po trosze hołd dla naszego ojca.

Skąd wzięła się nazwa ‘Bremont’?

Och, to historia sama w sobie. Kilka lat po moim wypadku Giles i ja wybraliśmy się na wycieczkę samolotową do Francji starym niemieckim dwupłatowcem. Pogoda zmusiła nas do awaryjnego lądowania w polu. W takich sytuacjach w Anglii czy w Ameryce po prostu przepraszasz farmera, oferujesz, że weźmiesz jego żonę na ‘przejażdżkę’ i odlatujesz. Francja to jednak co innego, to biurokratyczny koszmar. Wylądowaliśmy więc, myśląc ‘Boże, to będzie kosztować nas fortunę’. Wyszedł do nas jednak przemiły człowiek i zaoferował swoją pomoc. Miał na imię Anton Bremont. Spędziliśmy u niego kilka dni, czekając na polepszenie pogody. Okazał się byłym pilotem i zapalonym majsterkowiczem. Miał warsztat, zupełnie jak nasz ojciec i bardzo nam go przypominał. Tata zginął w wieku 49 lat, ale gdyby miał żyć kolejne 30, zakładam, że byłby właśnie takim człowiekiem. To spotkanie było dla nas bardzo ważne. Od razu zdecydowaliśmy, że chcielibyśmy sygnować nasze zegarki właśnie nazwiskiem ‘Bremont’.

Przypisuje się Wam odrodzenie rzemiosła zegarmistrzowskiego w Anglii. Czy to prawda?

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że zegarmistrzostwo było kiedyś domeną Brytyjczyków. Mamy wielkie zasługi w tej dziedzinie – większość rozwiązań, używanych do dziś w zegarkach mechanicznych, powstało właśnie na Wyspach - Harrison, Mudge, Graham, Arnold and Tompion, a współcześnie George Daniels byli pionierami w swoim rzemiośle. W pewnym momencie jednak skoncentrowaliśmy się na większych mechanizmach i osiągnięciach w dziedzinie awiacji. Centrum zegarmistrzostwa przeniosło się do Szwajcarii.

Od początku bardzo zależało nam na tym, aby wrócić do tej tradycji, aby jak największa część produkcji odbywała się w Wielkiej Brytanii.

Zdaliśmy sobie sprawę, że aby wytwarzać nasze chronometry na większą skalę, potrzebujemy dużej bazy doświadczonych rzemieślników. Kiedy zdecydowaliśmy się założyć firmę, zaczęliśmy od założenia pracowni w Bienne w Szwajcarii. W Anglii zajmowaliśmy się projektowaniem i wykończeniem, na przykład utwardzaniem elementów metalowych, jednak zawsze kładliśmy nacisk na to, aby z czasem otworzyć naszą manufakturę w Wielkiej Brytanii. I udało się. Obecnie zegarki Bremont powstają w naszej kwaterze głównej w Henley on Thames. Tutaj projektujemy i składamy elementy naszych chronometrów, których lwia część także powstaje w Wielkiej Brytanii.

Pomimo iż jesteście młodą marką, wasze produkty mają wielu lojalnych fanów. Jak myślisz, co przyczyniło się do waszego sukcesu?

Giles i ja zawsze mieliśmy tendencje do tego, aby robić wszystko inaczej. Nawet samochody czy motory, którymi jeździmy lub samoloty którymi latami, nie są dokładnie normą komunikacyjną. To wykiełkowało z naszych zainteresowań, z uwielbienia do rzeczy mechanicznych, które zaszczepił w nas ojciec. Od zawsze zachwycały nas precyzyjne technicznie rzeczy.

Co roku wytwarzamy ręcznie około 2,5 – 3 tys. zegarków, więc już z samego założenia jest w nich coś indywidualnego, osobistego.

Wielu z naszych lojalnych klientów to ludzie, którzy dzielą naszą pasję. Jeśli natomiast pytasz, na czym polega zauroczenie mechanicznym zegarkiem, to według mnie wyjaśnieniem jest nostalgia. Kiedyś zegarki służyły tylko do wskazywania czasu. Teraz robi to dla nas każde inne urządzenie – telefon, deska rozdzielcza w samochodzie. Zegarek spełnia obecnie całkiem inną funkcję. Chyba sprowadza się to do tego, że masz na nadgarstku mały mechaniczny cud, za którym stoi jakaś idea i historia.

Bremonnt Chivas Regal Made for Gentelman

Bremont często kolaboruje z brytyjskimi markami. Czy opowiesz nam o projekcie zrealizowanym z Chivas Regal?

Nasze zegarki często powstają w kontekście jakiejś narracji. Co roku powstaje model, który jest w jakiś sposób szczególny. Staramy się pracować z brytyjskimi markami. Z tradycjami, dzięki którym powstają wyjątkowe, kolekcjonerskie modele. W tym roku stworzyliśmy limitowaną kolekcję Chivas 12 Made for Gentleman we współpracy z Chivas Brothers. Dla mnie ten projekt był prawdziwym spotkaniem bratnich umysłów.

Tak jak Chivas Brothers jesteśmy bardzo przywiązani do tradycji w naszym rzemiośle i do tego, aby przekazać kolejnym pokoleniom pozytywne dziedzictwo.

W ramach współpracy odwiedziliśmy master blendera Chivas Regal, Colinna Scotta w destylarni Strathisla i byliśmy oszołomieni jego kunsztem, umiejętnością czerpania z czasu i natury tak, aby stworzyć coś wyjątkowego. Paradoksalnie, w naszych rzemiosłach jest coś bardzo podobnego.

Rozmawiała: Anna Warchoł

Chivas Bremont

10 z dwunastu zegarków Chivas 12 Made for Gentleman by Bremont trafi pod młotek na aukcjach charytatywnych, z których dochód zasili fundację The Prince's Trust wspierającą młodych przedsiębiorców. Dla fanów whisky powstała jednak specjalna limitowana edycja, dostępna w puszce inspirowanej chronometrami Bremont, zawierająca 12-letnią doskonałą szkocką whisky typu blended o subtelnym i pełnym aromacie. W jej skład wchodzi 40 rodzajów starannie wyselekcjonowanych whisky słodowych i zbożowych, z których najmłodsza leżakuje minimum 12 lat. Składniki Chivas Regal nabierają aromatu, barwy i charakteru podczas wieloletniego leżakowania w dębowych beczkach. Chivas to luksusowa szkocka whisky o subtelnym i pełnym aromacie, której receptura objęta jest ścisłą tajemnicą od ponad 200 lat.

Chcesz wiedzieć więcej o whisky? Wejdź na Whisky.pl:

  • whisky