kulturawhisky

Dobroczyńca z biznesplanem - historia Jamesa Fleminga

Wielki biznes czasem idzie w parze z filantropią, co pokazał założyciel destylarni Aberlour James Fleming. Ale jego historia jest ciekawa z jeszcze innego względu - nie byłoby Aberlour, gdyby nie... magia.

Speyside to jeden z najbardziej 'płodnych' regionów Szkocji jeśli chodzi o produkcję whisky - tam znajduje się blisko połowa szkockich gorzelni. Ale nie każda marka może poszczycić się tak niesamowitą historią jak Aberlour. Jest w niej wszystko: wielki upadek, jeszcze większe odrodzenie, druidzi i... gadający strumyk.

Aberlour destylarnia

Według legend wody w Speyside miały prawdziwie magiczne moce - każdy, kto się w nich zanurzał, zostawał z miejsca uzdrowiony. Druidzcy kapłani osiadłych tam starożytnych Celtów jako pierwsi użyli tej wody do destylacji alkoholu, wówczas funkcjonującego jeszcze jako jeden z magicznych eliksirów. Wierzyli, że strumienie speysidzkich wód potrafią... mówić - w rzeczywistości plusk wody, rozbijającej się o okoliczne skały, mógł przypominać odgłos ludzkiej mowy. Aby porozumiewać się z duchami, budowali specjalne kapliczki - miejsca do kontaktów z zaświatami. Duchy miały podobno mówić im o dobrych uczynkach. To wszystko razem złożyło się na niezwykle barwną legendę, przekazywaną sobie przez okolicznych mieszkańców z pokolenia na pokolenie.

Minęły stulecia, a magiczny eliksir stał się po prostu jedną z najlepszych whisky, jakie dali światu Szkoci. Pierwsza gorzelnia Aberlour powstała w tym rejonie w roku 1826, niestety spalił ją szalejący pożar.

I wtedy pojawił się James Fleming, syn miejscowych rolników, który zasłuchany w druidzkich legendach wymarzył sobie odbudowanie destylarni.

Włożył w to ogrom czasu i energii, ale udało się - w 1879 roku Aberlour ruszyła po raz drugi (dlatego to właśnie ta data widnieje na etykietach butelek).

whisky900

Fleming nie był zwykłym biznesmenem. Łączył w sobie profesje farmera, dostawcy jęczmienia do okolicznych producentów whisky i gorzelnika. Ponadto, mając w pamięci postacie duchów ze speysidzkich wód, niezłomnie wierzył w dobro.

Do dziś na butelkach whisky Aberlour znajdziecie napis "Let Deed Show", co w tłumaczeniu na polski oznacza: "Niech uczynki będą widoczne".

U niego faktycznie tak się stało. Fleming pomagał miejscowym potrzebującym, za jego pieniądze wybudowano ratusz, szpital, a w testamencie zawarł nakaz, by z jego oszczędności wybudować nad pobliską rzeką most, który zastąpi rozpadający się, lecz mimo to stale kursujący pomiędzy brzegami prom.

Gorzelnia Aberlour funkcjonuje do tej pory, w dodatku będąc otwartą dla gości. Tam produkuje się whisky single malt o tej samej nazwie - delikatny, oparty na wypływającej z źródła góry Ben Rinnes trunek, który swój złożony smak zawdzięcza unikalnemu sposobowi przechowywania w dwóch rodzajach beczek – po sherry olorosso i burbonie. I oczywiście z nawołującym do szerzenia dobrych uczynków hasłem na etykiecie!

Ładuję quiz...

  • whisky