kulturawhisky

The Glenlivet - whisky, która podbiła Stany

Dlaczego Jerzy Waszyngton chciał, by jego żołnierze pili whisky? I jak smakuje trunek, który - jako jeden z nielicznych - jest wytwarzany nieprzerwanie od blisko 200 lat?

Whiskey amerykańska, a whisky szkocka to dwie zupełnie inne historie. Po pierwsze - literka 'e' nieobecna w nazewnictwie szkockiego trunku. Po drugie - skład. Amerykańską wersję tego trunku produkuje się z kukurydzy, żyta, pszenicy i jęczmiennego słodu. Z kolei szkocka to stuprocentowy słód jęczmienny, czasem wymieszany z whisky z innych zbóż. Oczywiście Amerykanie, od zawsze przywiązani do narodowych barw, w znakomitej większości piją whisky własnego wyrobu. Ale jest taka szkocka marka, która od lat 30. XX wieku cieszy się za Oceanem szalonym powodzeniem. To The Glenlivet, słynna whisky single malt, produkowana w działającej od blisko 200 lat destylarni w szkockiej miejscowości Drumin.

Glenlivet 2

To absolutny fenomen na skalę światową. Były bowiem i takie czasy, gdy w Szkocji działały tylko dwie destylarnie, a eksport whisky zupełnie podupadał. Tymczasem The Glenlivet od zawsze cieszyła się powodzeniem. Może dlatego, że jej smak nie zmienił się od blisko dwóch stuleci? W wariancie 12-letnim wyczuć można nutę moreli, kwiatów, wanilii i prażonych orzechów. To lekka, wręcz orzeźwiająca whisky, idealna dla 'niedzielnych' koneserów trunku.

Właśnie dlatego The Glenlivet jest tak chętnie kupowana w Stanach Zjednoczonych. Pamiętajmy, że tamtejsza kultura picia złotego napoju jest nieco inna niż w Europie. My whisky celebrujemy, zwykle towarzyszy nam przy wyjątkowych okazjach, natomiast Amerykanie traktują ją jako kolejny z trunków, którym - oczywiście w drobnych ilościach - raczyć można się codziennie, przy dowolnej okazji. Ot, na przykład szklaneczka na zdrowie podczas oglądania telewizji (podobno taki zwyczaj szczególnie chętnie praktykuje najstarsze pokolenie Amerykanów). Albo kilka 'szkockich' (tak bowiem mówi się tam na whisky z Europy, starannie odróżniając ją od trunków lokalnych) w zwykłym pubie z kolegami.

Jerzy Waszyngton

Być może byłoby inaczej, gdyby nie ojcowska wręcz troskliwość Jerzego Waszyngtona. Może trudno w to uwierzyć, ale ten wybitny przywódca dbał o to, by jego żołnierze... mieli w miarę możliwości stały dostęp do alkoholu, co podnosiłoby ich morale. Rzecz działa się w drugiej połowie XVIII wieku, w okresie powstawania Stanów Zjednoczonych, a Waszyngton osobiście nadzorował, by w kraju jak grzyby po deszczu wyrastały publiczne gorzelnie. Ale za produkcję whisky odpowiadali wówczas szkocko - irlandzcy osadnicy, których później, już w XIX wieku, pojawiło się w Stanach około ćwierć miliona. I to oni zaszczepili w Amerykanach kulturę picia whisky.

  • whisky